sobota, 19 października 2013

Rozdział 15 - Konkurs

Nie wiedziałam, czy zapukać. Raczej długo mu się zejdzie z dojściem do drzwi co nie? Oj nie ważne, stwierdziłam i zapukałam. Zdziwiłam się bardzo, bo Adam otworzył po kilku sekundach... Zapewne siedział przy drzwiach i czekał, a to cwaniak.
- Hej mała... - nie dokończył bo mu przerwałam...
- Mała to jest twoja... a zresztą już nie ważne - nie chciałam go denerwować.
- No słucham maleńka, co mi chciałaś powiedzieć?
- Nie taka maleńka wielkoludzie. Mam 163cm.
- Jaki maluszek - zaczął się śmiać, a ja wyszłam przed dom ochłonąć i zaczerpnąć świeżego powietrza. Mam dosyć, bo zawsze się ze mnie śmiali, dlatego, że jestem niska. Miałam już tego dosyć.  Gdy chciałam wracać do swojego domu, usłyszałam otwierające się drzwi. Wiedziałam, że to Adam. Bez odwracania się powiedziałam
- Idź sobie! - zaczęłam, a ten znowu zaczął się naśmiewać. Myślałam, że chce mnie przeprosić.
- Idź sobie, idź sobie - zaczął mówić, krztusząc się śmiechem.
- Mam dosyć, rozumiesz?! Mam dosyć twojego szczeniackiego zachowania. Mam dosyć tego, że całe życie się ze mnie śmiali z powodu mojego wzrostu. Mam dosyć, rozumiesz? Dosyć! - wrzasnęłam na niego, odwróciłam się na pięcie i poszłam w stronę swojego domu.
- Melanie zaczekaj! Przepraszam, ja nie chciałem - krzyczał, ale nie miałam zamiaru się odwracać, albo chociażby patrzeć na niego. Weszłam do domu i trzasnęłam drzwiami. Wbiegłam po schodach do swojego pokoju i po raz kolejny trzasnęłam drzwiami. Usiadłam na łóżku i włączyłam muzykę, jednak po chwili tę czynność przerwało mi pukanie. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi z nadzieją, że nie stoi za nimi Adam. Za drzwiami stała jakaś dziewczyna. Ubrała była w luźny t-shirt zespołu Iron Maiden, ciemno - szare rurki i glany. Mimo to, wyglądała na miłą.
- Cześć! Jestem Bethanie. Wczoraj wprowadziłam się do domu obok i przyszłam się przywitać - powiedziała i wyciągnęła rękę, w celu uściśnięcia mojej dłoni.

NOWA POSTAĆ
Bethanie Gaarden
Ma 17 lat.
Przez 10 lat mieszkała w Irlandii, 3 w Chorwacji i 3 Hiszpani.
Uwielbia zespoły typu "Iron Maiden" i "Sabaton".
Chodzi na karate.
 Czy pomyli się co do niektórych osób?

- Wejdź do środka - powiedziałam i zaprosiłam ją gestem do domu. Dziewczyna weszła i usiadła na kanapie w salonie.
- Chcesz coś do picia? - zapytałam.
- Poproszę sok jabłkowy - odpowiedziała. Wstałam i poszłam do kuchni. Po chwili wróciłam do pokoju z dwiema pełnymi szklankami soku. Pogadałam jeszcze chwilkę z nią i Beti musiała już spadać. Zadzwoniłam do Anne.

***OCZAMI ANNE***
- Poczekaj chwilkę - powiedziałam do Daniela i odebrałam dzwoniący telefon.
- Halo?
- Hej, Anne. Obok mnie wprowadziła się jakaś dziewczyna. Nazywa się Bethanie i lubi Iron Maiden i tym podobne. Ale jest spoko. Wpadniesz do mnie? - zapytała moja przyjaciółka.
- Nie mogę, jestem z Danem i dopiero się spotkaliśmy, a ostatnio coraz mniej czasu spędzamy razem i chcielibyśmy... No wiesz - powiedziałam.
- Dobra, spoko, rozumiem - odpowiedziała udając smutną.
- Idź do Adama - zaproponowałam, nie wiedząc co się wcześniej stało.
- Pokłóciłam się z nim - odparła smutna.
- To... Idź się z nim pogódź - powiedziałam, na co ona tylko cicho westchnęła i się rozłączyła. Wróciłam do Daniela.
- Kto dzwonił? - zapytał.
- Melanie... Pokłóciła się z Adamem.
- Szkoda - westchnął.

***OCZAMI ADAMA***
No kurwa, znowu wszystko spieprzyłem! To nie jej wina, że jest niska, chociaż to słodkie. No cóż... Pary się często kłócą... Co nie? Wziąłem telefon do ręki i wybrałem numer do Melanie. Właśnie miałem nacisnąć zieloną słuchawkę, gdy przeszkodził mi dzwonek do drzwi. Nie udolnie "doczołgałem się" do drzwi i je otworzyłem. Zza nich wyłoniła się moja dziewczyna i rzuciła mi się na szyję. Oboje upadliśmy na ziemię i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili spojrzeliśmy sobie prosto w oczy i się pocałowaliśmy. Był to długi  namiętny pocałunek pełen miłości.
- Emmm... A ty nie byłaś na mnie zła? - spytałem nie bardzo rozumiejąc sytuację.
- Zrozumiałam... No wiesz... Każda dziewczyna ma te swoje humorki. Wybaczysz? - spytała i znowu złączyliśmy nasze usta - To znaczyło tak? - spojrzała na mnie.
- No... Czy ja wiem - zaśmiałem się i wstaliśmy z podłogi. Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Zaczęła mi opowiadać o jakiejś dziewczynie. Chyba Britaney, czy coś takiego. Naszą konwersacje przerwał dzwonek do drzwi.
- Bethanie!!! - krzyknęła radośnie Melanie.
- Co tu robisz mała? - zapytała.
- NIE.JESTEM.MAŁA... - powiedziała zła.
- No już, przepraszam - powiedziała nieznajoma.
- Wejdź - powiedziała Mel. Po chwili obie dziewczyny weszły do salonu.
- Cześć. Jestem Adam - powiedziałem i nieudolnie wstałem z kanapy. Podałem blondynce rękę i uścisnąłem jej dłoń.
- Bethanie - uśmiechnęła się - to wy jesteście przyjaciółmi czy co? - zapytała trochę skrępowana.
- No, ten my jesteśmy razem - odpowiedziałem razem z Melanie. Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili Bethanie do nas dołączyła.
- To... Jak mam do ciebie mówić? - zapytałem.
- Bethanie, Beti jak chcesz - odpowiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy. Pogadaliśmy około godzinkę i dziewczyny już się zbierały. Pożegnałem się z nimi i poszedłem pod prysznic.

***OCZAMI BETHANIE***
Melanie ma szczęście. Jest taka ładna i jeszcze do tego ma takiego zajebiście ładnego chłopaka. Ja tam nigdy nie miałam farta w miłości. Raz chodziłam z takim jednym rudym dupkiem. Olewał mnie przez cały czas, a jak powiedziałam mu, że to nie ma sensu ciągnąć dalej i, że z nim zrywam, on tylko wzruszył ramionami i odszedł. To był mój pierwszy i jak do tąd ostatni chłopak... Mam nadzieję, że jeszcze jakiegoś spotkam i nie zostanę starą panną z kotem...
- Hej, co ty taka zamyślona? - Mel w końcu przerwała niezręczną cisze.
- A nic... tak sobie myślę, o... a z resztą nie ważne - odpowiedziałam.
- No Beti, powiedz mi co się stało - nalegała bezustannie.
 - No dobra. Bo ty jesteś taka ładna, masz fajnego chłopaka, a ja od jakichś 4 lat jestem sama, nikt się mną nawet nie interesuje i ogólnie mam zjebane życie.
- Nie mów tak. Jesteś śliczna. A jak nikt się Tobą nie interesuje, to znaczy, że jeszcze nie czas na nowy związek. Zobaczysz niedługo znajdziesz sobie chłopaka - zapewniała mnie.
- No... Skoro tak sądzisz. Niech będzie, że tak jest - zaśmiałam się.
- Ooo! Moja przyjaciółka, Anne, będzie dzisiaj w telewizji na ty konkursie tańca. Obejrzysz bo ze mną? - zapytała dziewczyna.
- No, czemu nie - zaśmiałam się, na co młoda zareagowała podobnie. Heh... Wszyscy moi bliżsi znajomi są ode mnie młodsi co najmniej o rok. O ironio. Po chwili byłyśmy w domu Melanie. Zdjęłyśmy kurtki, buty i usiadłyśmy na kanapie w salonie. Mel włączyła telewizor i poszła do kuchni zrobić popcorn. Po kilku minutach siedziałyśmy obie na kanapie i oglądałyśmy rozpoczęcie konkursu.

***OCZAMI ANNE***
Boże jak ja się stresuje. Za chwilę zacznie się ten konkurs... A co jak zapomnę kroków, albo upadnę?! Boże, boże, boże, boże... Na scenę wychodzi właśnie pierwsza para, a ja z Danielem jesteśmy trzeci. Poszłam jeszcze na chwile do szatni. Stanęłam przed lustrem i poprawiłam swój strój. Wyjęłam z szafki cienie i dokończyłam swój makijaż, który zrobiła mi moja mama zanim tu przyjechałam. Gdy wyszłam z szatni, pierwsza para skończyła tańczyć. Poszłam poprosić stażystę o butelkę wody, którą po chwili otrzymałam. Druga para tańczyła niesamowicie, ich ruchy były odważne, a miny takie, jakby występowali na scenie po raz co najmniej 100. Mam nadzieję, że uda nam się, że dostaniemy się do drugiego i trzeciego etapu, a później do finału. Druga para skończyła tańczyć. Usłyszałam gromkie oklaski i po chwili głos prowadzącego. Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu.
- Gotowa? - zapytał Daniel. Widać było, że też się trochę denerwuje.
- Gotowa... - odpowiedziałam i oboje weszliśmy na scenę. Usłyszeliśmy ciche dźwięki naszej piosenki. Zamknęłam oczy i poczułam ciepłą dłoń Daniela na tali...

***

To by chyba było na tyle. 
Skończyłyśmy pisać 15 rozdział! 
Udało się :).
Mamy nadzieję, że z wielką chęcią wchodzicie na naszego bloga i go czytacie. 
Następny rozdział to 5 komentarzy :)
Love? & Amore?

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 14 - ... (nie mamy pomysłu na tytuł)

***OCZAMI MELANIE***
Siedziałam sobie w swoim pokoju, pijąc ciepłą czekoladę. Oglądałam jakiś beznadziejny horror, który w ogóle nie był straszny. Moje naśmiewanie z tego śmiesznego "horroru" przerwał dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka i zwlokłam się ze schodów. Podeszłam do drzwi, lekko je uchylając. Do mojego przedpokoju natychmiastowo wpadła Anne.
- Hej Ann, co tu robisz?
- Przyszłam ci podać lekcje i coś powiedzieć.
- Co? - zapytałam.
- Wiem kto ci wsadził tego szczura do szafki. To była Jennifer. Nagrałam jej rozmowę z Louisem. Wsiedli do tego samego autobusu co ja i rozmawiali o tym, że chcą nam zniszczyć życie - zaczęła mi tłumaczyć co i jak. Na szczęście nagrała tą ich rozmowę.
- Skoro jesteś chora to nie będziesz na konkursie tańca?
- No niestety nie - odpowiedziałam na pytanie przyjaciółki. Widziałam, że jest szczęśliwa z tego powodu - Co ty taka szczęśliwa?
- No, bo wiesz... - to mówiło samo za siebie.
- Nie bój się nigdy bym ci nie odbiła chłopaka.
- Co?! Nie o to mi chodziło... - udawała mówić "normalnie", ale jej nie wyszło - Dobra. Zostawiam ci zeszyty i idę na próbę z Danielem.
- Spoko idź do swojego chłopaczka i zostaw mnie w takim stanie... - zaśmiałam się, a ona przewróciła oczami i poszła. Zaczęłam przepisywać dzisiejsze lekcje.

***OCZAMI DANIELA***
Czekałem na Anne dobre 15 minut przed Studiem. Ile można czekać?! Wiem, że dziewczyny potrzebują czasu, ale bez przesady... O ktoś idzie... To Anne.
- Anne! - krzyknąłem, gdy była w zasięgu wzroku.
- Hej skarbie! Bardzo cię przepraszam, że się trochę spóźniłam, ale byłam u Mel podać jej lekcje. Jeszcze raz przepraszam - powiedziała.
- Dobra, chodź do środka - powiedziałem i weszliśmy do Studia. Poszliśmy do swoich przebieralni. Zmieniliśmy ubrania i weszliśmy do sali treningowej. Zaczęliśmy ćwiczyć nowe kroki, aż w końcu po 3 godzinach mieliśmy gotowy układ. Był świetny. W naszym układzie były kroki, w których byliśmy bardzo, bardzo blisko siebie. Jednak trochę cieszę się, że tańczę z Ann, a nie z Mel. Chociaż Melanie też jest niezła... Boże co ja gadam, mam Anne, a Mel ma Adama i to by było na tyle. Wróciłem do domu o 20.
Spakowałem rzeczy na konkurs, zjadłem kanapkę i poszedłem do salonu poćwiczyć dzisiejszy układ, ale mi nie wychodziło, bo jak wiadomo to taniec dla dwojga.

***OCZAMI ANNE***
Jest 22 godzina, a ja nie mogę usnąć.
Napiszę do Daniela. Na pewno jeszcze nie śpi.
Hej kochanie. Tęsknię xoxo
Po niecałych 2 minutach otrzymałam odpowiedź
Ja tęsknię bardziej, ale teraz idź spać.
Odpisałam mu bardzo szybko
Nie mogę... stresuję się przed jutrem.
Jak na zawołanie po kilku minutach otrzymałam sms zwrotny.
Będzie dobrze, jestem pewny... Jak się nie wyśpisz, to będziesz zaspana i zła, a tego nie chcemy... <3
Wiedziałam, że się o mnie martwi, więc napisałam mu dobranoc, oczywiście on mi też, i poszłam spać. Rano obudziły mnie jasne promienie słońca wpadające do mojej sypialni. Usiadłam na brzegu łóżka, przeciągając się. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Widniała na nim godzina 6:52 i 3 nieodebrane sms - y. Były one od Mel, Sophie i oczywiście Dana. Wszystkie były podobnej treści. Było tam coś, ze uda mi się, że będzie dobrze i tak dalej... Poszłam do toalety i nałożyłam lekki make up. Później wróciła do swojego pokoju i wybrałam jakieś ciuchy z szafy. Wróciłam do łazienki i lekko zakręciłam swoje jasne włosy. Spakowałam książki i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Po spożytym posiłku, wyszłam z domu i wstąpiłam do Melanie po swoje zeszyty. Otworzyła mi jej mama. Poszłam na górę, do jej pokoju. Spała w najlepsze, nie chciałam jej budzić. Po cichu weszłam i wzięłam swoje zeszyty w jej biurka. Nagle coś mnie mocno uderzyło w nos. Upadłam na podłogę, a z mojego nosa zaczęła sączyć się krew. Natychmiast podbiegła do mnie Melanie, zawołała swoją mamę i pojechałyśmy do szpitala. Ale cholernie mnie ten nos boli, a krew nadal leci. Po jakichś 5 minutach dotarłyśmy do szpitala, bo Sabrin jechała bardzo szybko. Za pomocą Sabrin i Mel weszłam do szpitala. Mama mojej przyjaciółki poprosiła jakąś pielęgniarkę o pomoc, ona posadziła mnie na wózek, jak bym była kaleką, a nie jestem. Zabrała mnie do jakiegoś gabinetu, gdzie jakiś młody i całkiem przystojny doktor się mną zajął. Zatamował krew, obmył mi obolały nos i zrobił prześwietlenie.
- Panno Anne, mamy dla pani złą wiadomość - zaczął niepewnie lekarz.
- Słucham proszę pana - odpowiedziałam.
- Ma panna złamany nos - powiedział doktor, a mi zachciało się płakać. Zabrał mnie do innego gabinetu założył coś na nos i wypuścił mnie ze szpitala. W poczekalni czekały na mnie Mel i Sabrin. Moja przyjaciółka wyglądała przezabawnie. Siedziała w piżamie i cieniutkim szlafroczku do połowy ud. Do tego miała puchate kapciuszki i grube skarpetki. Włosy miała spięte w niesfornego koka, a kilka pasemek opadało jej na lekko spuchniętą twarz.
- Anne, ja przepraszam, myślałam, że to jakiś złodziej - zaczęła przepraszać mnie Melanie.
- Spokojnie, nie przejmuj się. Wiem, że nie chciałaś mi tego zrobić. Rozumiem, że działałaś w obronie własnej - zaśmiałam się, ale szybko zaprzestałam tej czynności z powodu obolałego nosa.
- To co? Odwiezie mnie pani do szkoły? - spytałam, gdy wychodziłyśmy już ze szpitala.
- Anne, nie idź do szkoły. Proszę cię, w domu samej mi się tak nudzi. Proszę, proszę, proszę zostań ze mną w domu... - błagała mnie moja przyjaciółka.
- Dobrze, dobrze zostanę z Tobą, tylko mnie nie zaraź, bo mam ten konkurs tańca.
Pojechałyśmy wszystkie do domu. Mama Mel poszła na jakieś zakupy, a my poszłyśmy do pokoju dziewczyny. Pokazałam Melanie nasz układ, a ona zaczęła się ze mnie śmiać. Szczerze mówiąc, wyszło mi beznadziejnie, bo to układ dla pary, a nie dla jednej osoby.
- Będę was oglądać - powiedziała Mel, co mnie strasznie zdziwiło.
- Jak to? Przecież jesteś chora...
- No tak, ale to będzie w telewizji - powiedziała, a mi zrobiło się słabo.
- C...c...cco?! - zapytałam, bo chyba się przesłyszałam.
- No ten konkurs, będzie transmitowany w telewizji - powiedziała.
- Nie, ja... nie, ja w telewizji??? Boże, co będzie jak mnie ktoś zobaczy?
- Wtedy, to nic ci nie pomoże - zaśmiała się.
- Hahaha... bardzo śmieszne - odpowiedziałam.
- No przepraszam, nie chciałam cię urazić - powiedziała z miną szczeniaczka.
- Oj no wybaczam... Boże, ja w telewizji... A jak ze stresu pomylę kroki?
- Nie pomylisz, nie pomylisz... wieżę w ciebie - zaśmiała się.
- Dobra ja spadam - powiedziałam. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do siebie do domu. Była godzina 13:45. Akurat skończyła mi się ostatnia lekcja. Napisałam do Daniela
Hej kotek... Strasznie stresuję się tym występem. Masz może ochotę się spotkać? A skoro tak już sobie piszemy, to pamiętasz, że za 3 dni jest bal? Tak? No to super. Pamiętaj, że zaczyna się o 19, a musimy być w szkole o 18:30. To przyjdź po mnie o 18, pójdziemy sobie spacerkiem i zdążymy :)
Po chwili dostałam sms - a z odpowiedzią
Tak, tak pamiętam i nie masz się czym stresować. Wpadnę po ciebie za 20 minut i pójdziemy na spacerek... A dlaczego cie nie było w szkole?
Odpisałam mu
Opowiem ci wszystko jak się spotkamy <3
Napisał tylko do zobaczenia miśku, i to by było na tyle... Będzie za 20 minut. Poszłam się przebrać, umalować i po 15 minutach byłam gotowa. Po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi. Poszła je otworzyć i "ku mojemu zdziwieniu" zobaczyłam tam Daniela.
- Hej kotek, wyglądasz ślicznie powiedział i wyszliśmy...

***OCZAMI MELANIE***
Tak strasznie mi się nudzi. Chciałabym wyjść na spacer z Adamem, ale on ma skręconą kostkę. Zadzwonie do niego i zapytam jak się czuje. Jest sygnał... Odebrał...
- Hej Adaś, jak się czujesz?
- Dobrze, ale raczej to ja powinienem zapytać o to ciebie... Właśnie miałem do ciebie zadzwonić - powiedział, a moje policzki zalały się rumieńcem... Gadałam z nim jeszcze chwilkę i umówiliśmy się, że do niego przyjdę. Ubrałam się i wyszłam. Po chwili byłam przed drzwiami domu Adama...

***

No i mamy kolejny rozdział.
Cieszymy się, że nasze opowiadanko wam się podoba.
Mamy nadzieję, że pomiędzy szkołą, 
a nauką, macie czas na wchodzenie i czytanie.
Wiemy, że teraz na pewni nie macie zbyt dużo czasu...
Dokładnie tak jak my. 
Dobra koniec z tym gadaniem.
Następny rozdział = 5komentarzy.
Love & Amore?