***OCZAMI LOUISA***
- Coś ty zrobił? - krzyknąłem na niego - Miałeś dać tą karteczkę Anne, a nie jak jej tam...
- A nie Cleo.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Bo chyba nie jesteś doinformowany. Ja i Anne idziemy razem na bal.
- Taaa... Jasne...
- Jeśli mi nie wierzysz, spytaj się jej. O patrz! Idzie tutaj.
- Hej chłopaki! O co chodzi?
- Czy to prawda, że idziesz na bal z Danielem??? - spytałem lekko zdenerwowany
- No tak - odpowiedziała zdziwiona pytaniem.
- A nie mówiłem - powiedział z zadowoloną miną Daniel. Po chwili zadzwonił dzwonek na następną lekcję. Weszliśmy do klasy, a chwilę po nas nauczyciel.
- Nie wyjmujcie książek tylko odłóżcie plecaki i idziemy do sali gimnastycznej - powiedział pan Rosero. Zrobiliśmy to co nam kazał nauczyciel.
- Proszę pana, po co tu przyszliśmy? - spytała jedna z uczennic.
- Będziemy losować. Dziewczyny, chodźcie tu do mnie - powiedział profesor. Dziewczyny podeszły do nauczyciela.
- Teraz każda z was wyciągnie z pudełka karteczkę, gdzie będzie imię i nazwisko waszego partnera do tańca - znowu odezwał się pan Rosero - jak wylosujecie, podejdźcie do chłopaka, który jest na kartce.
***OCZAMI ANNE***
Prawie wszystkie dziewczyny już wylosowały. Zostałam tylko ja i Melanie. Mel wylosowała karteczkę i podeszła do Daniela. Coś mu szepnęła na ucho i poszła stanąć obok Georga. Jest on drugim najprzystojniejszym chłopakiem w naszej klasie (oczywiście według mnie). Dobra czyli, że Melanie nie tańczy z Danielem. Ja będę z nim tańczyć?!!! Podeszłam do nauczyciela, ale on powiedział, że nie ma już karteczki.
- Idź stań obok Daniela, on nie ma partnerki - powiedział nauczyciel. W tej chwili byłam tak szczęśliwa, że nie zauważyłam butelki leżącej na podłodze i się o nią potknęłam, nie upadłam bo ktoś mnie złapał. Tym ktosiem był Daniel.
- Dzięki - odezwałam się zawstydzona.
- Na mnie możesz zawsze liczyć - powiedział i puścił mi oczko.
***OCZAMI MELANIE***
Udało się. Dobrze, że wyciągnęłam obie te karteczki, bo to ja mogłam tańczyć z Danem. Wtedy jak do niego podeszłam, powiedziałam mu co kombinuję... Mam nadzieję, że Anne się tego nie dowie. Po skończonych zajęciach, poszłam razem z Ann i Sophie, po odbiór ich sukienek.
- I jak wam się podobają moje kiecki? - spytała So.
- Świetne - odpowiedziałyśmy. Później Anne pochwaliła się swoimi sukienkami i poszłyśmy zjeść jakiegoś Fast Food'a. W KFC spotkałyśmy Jennifer.
POSTAĆ KTÓRA PO RAZ PIERWSZY POJAWIA SIĘ W OPOWIADANIU, ALE BOHATEROWIE JĄ ZNAJĄ :).
"NOWA POSTAĆ"
Jennifer Jackson
Ma 16 lat i chodzi do klasy razem z Anne, Mel, Danem i innymi.
Mieszka niedaleko James'a.
Uczy się śpiewać, ale nie wychodzi jej to najlepiej.
Uważa się za królową szkoły, czyli innymi słowami jest Divą.
Czy odbije chłopaka znajomej?
- Hej Jennifer - odezwała się Sophie - co tam masz w torbach?
- Sukienki na bal - odpowiedziała.
- Pokażesz nam? - spytała Anne.
- Jasne - powiedziała z szerokim uśmiechem i wyjęła z siatki 2 sukienki.
- Wow! - powiedziałyśmy z sarkazmem.
- No wiem, są prześliczne - zachichotała dziewczyna.
- Chcesz zobaczyć nasze? - spytałam.
- Nie, dzięki. Te wasze na pewno nie są tak perfekcyjne jak moje.
-Dobra, to już nie przeszkadzamy w "błyszczeniu" divo - zaśmiałyśmy się i poszłyśmy do innego lokalu. Zjadłyśmy i się rozdzieliłyśmy (to znaczy, że Sophie poszła, bo ja i Anne mieszkamy obok siebie).
***OCZAMI ANNE***
Byłam już w domu. Podziwiałam swoje sukienki. Przerwał mi dźwięk sms-a. Był on od Daniela.
Nie mogę doczekać się balu... Robisz coś jutro po lekcjach?
Nie miałam teraz czasu do tego. Miałam dużo rzeczy na głowie. Nie odpisywałam mu przez 10 minut, aż w końcu wysłał kolejną wiadomość.
Co jest? Obraziłaś się na mnie? Przepraszam za (cokolwiek zrobiłem, żebyś miała focha) ;(.
Zrobiło mi się głupio, ale musiałam posprzątać pokój, odgrzać sobie jedzenie, odrobić lekcje, zrobić porządek w szafie i wiele wiele innych. Wyjaśnię mu to jutro w szkole. Zajęłam się swoimi zadaniami. Nie zwracałam uwagi na czas, a gdy w końcu spojrzałam na zegarek, była 01:39. Dobra Anne weź się w garść dokończysz jutro, to znaczy dzisiaj, ale po szkole. Zasnęłam. Rano wstałam o 8:50. O nie!!! Spóźnię się na lekcje!!! Dlaczego Melanie do mnie nie zadzwoniła o 7??? Upsss... Chyba nie potrzebnie się zdenerwowałam. Spojrzałam na ekran telefonu, 3 nieodebrane połączenia od Melanie. Pośpiesznie się ubrałam i zbiegłam na dół zjeść szybkie śniadanie. Spóźniłam się na zajęcia 15 minut. Weszłam do klasy nie zauważona, gdyż pani Filkenhowen stała tyłem do klasy. Usiadłam obok Mel. Była ładnie ubrana.
- Dlaczego się spóźniłaś? - szepnęła do mnie Mel.
- Zaspałam. Wybacz.
- Spoko - powiedziała i wskazała na Daniela - Co mu jest?
- Nie wiem. Pogadam z nim na przerwie.
***
No i w końcu mamy 6 rozdział!
Czy Daniel będzie chciał porozmawiać z Anne?
Tego dowiecie się w następnej części.
7 rozdział = 4 komentarze
Love? & Amore?
- Coś ty zrobił? - krzyknąłem na niego - Miałeś dać tą karteczkę Anne, a nie jak jej tam...
- A nie Cleo.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Bo chyba nie jesteś doinformowany. Ja i Anne idziemy razem na bal.
- Taaa... Jasne...
- Jeśli mi nie wierzysz, spytaj się jej. O patrz! Idzie tutaj.
- Hej chłopaki! O co chodzi?
- Czy to prawda, że idziesz na bal z Danielem??? - spytałem lekko zdenerwowany
- No tak - odpowiedziała zdziwiona pytaniem.
- A nie mówiłem - powiedział z zadowoloną miną Daniel. Po chwili zadzwonił dzwonek na następną lekcję. Weszliśmy do klasy, a chwilę po nas nauczyciel.
- Nie wyjmujcie książek tylko odłóżcie plecaki i idziemy do sali gimnastycznej - powiedział pan Rosero. Zrobiliśmy to co nam kazał nauczyciel.
- Proszę pana, po co tu przyszliśmy? - spytała jedna z uczennic.
- Będziemy losować. Dziewczyny, chodźcie tu do mnie - powiedział profesor. Dziewczyny podeszły do nauczyciela.
- Teraz każda z was wyciągnie z pudełka karteczkę, gdzie będzie imię i nazwisko waszego partnera do tańca - znowu odezwał się pan Rosero - jak wylosujecie, podejdźcie do chłopaka, który jest na kartce.
***OCZAMI ANNE***
Prawie wszystkie dziewczyny już wylosowały. Zostałam tylko ja i Melanie. Mel wylosowała karteczkę i podeszła do Daniela. Coś mu szepnęła na ucho i poszła stanąć obok Georga. Jest on drugim najprzystojniejszym chłopakiem w naszej klasie (oczywiście według mnie). Dobra czyli, że Melanie nie tańczy z Danielem. Ja będę z nim tańczyć?!!! Podeszłam do nauczyciela, ale on powiedział, że nie ma już karteczki.
- Idź stań obok Daniela, on nie ma partnerki - powiedział nauczyciel. W tej chwili byłam tak szczęśliwa, że nie zauważyłam butelki leżącej na podłodze i się o nią potknęłam, nie upadłam bo ktoś mnie złapał. Tym ktosiem był Daniel.
- Dzięki - odezwałam się zawstydzona.
- Na mnie możesz zawsze liczyć - powiedział i puścił mi oczko.
***OCZAMI MELANIE***
Udało się. Dobrze, że wyciągnęłam obie te karteczki, bo to ja mogłam tańczyć z Danem. Wtedy jak do niego podeszłam, powiedziałam mu co kombinuję... Mam nadzieję, że Anne się tego nie dowie. Po skończonych zajęciach, poszłam razem z Ann i Sophie, po odbiór ich sukienek.
- I jak wam się podobają moje kiecki? - spytała So.
- Świetne - odpowiedziałyśmy. Później Anne pochwaliła się swoimi sukienkami i poszłyśmy zjeść jakiegoś Fast Food'a. W KFC spotkałyśmy Jennifer.
POSTAĆ KTÓRA PO RAZ PIERWSZY POJAWIA SIĘ W OPOWIADANIU, ALE BOHATEROWIE JĄ ZNAJĄ :).
"NOWA POSTAĆ"
Jennifer Jackson
Ma 16 lat i chodzi do klasy razem z Anne, Mel, Danem i innymi.
Mieszka niedaleko James'a.
Uczy się śpiewać, ale nie wychodzi jej to najlepiej.
Uważa się za królową szkoły, czyli innymi słowami jest Divą.
Czy odbije chłopaka znajomej?
- Hej Jennifer - odezwała się Sophie - co tam masz w torbach?
- Sukienki na bal - odpowiedziała.
- Pokażesz nam? - spytała Anne.
- Jasne - powiedziała z szerokim uśmiechem i wyjęła z siatki 2 sukienki.
- Wow! - powiedziałyśmy z sarkazmem.
- No wiem, są prześliczne - zachichotała dziewczyna.
- Chcesz zobaczyć nasze? - spytałam.
- Nie, dzięki. Te wasze na pewno nie są tak perfekcyjne jak moje.
-Dobra, to już nie przeszkadzamy w "błyszczeniu" divo - zaśmiałyśmy się i poszłyśmy do innego lokalu. Zjadłyśmy i się rozdzieliłyśmy (to znaczy, że Sophie poszła, bo ja i Anne mieszkamy obok siebie).
***OCZAMI ANNE***
Byłam już w domu. Podziwiałam swoje sukienki. Przerwał mi dźwięk sms-a. Był on od Daniela.
Nie mogę doczekać się balu... Robisz coś jutro po lekcjach?
Nie miałam teraz czasu do tego. Miałam dużo rzeczy na głowie. Nie odpisywałam mu przez 10 minut, aż w końcu wysłał kolejną wiadomość.
Co jest? Obraziłaś się na mnie? Przepraszam za (cokolwiek zrobiłem, żebyś miała focha) ;(.
Zrobiło mi się głupio, ale musiałam posprzątać pokój, odgrzać sobie jedzenie, odrobić lekcje, zrobić porządek w szafie i wiele wiele innych. Wyjaśnię mu to jutro w szkole. Zajęłam się swoimi zadaniami. Nie zwracałam uwagi na czas, a gdy w końcu spojrzałam na zegarek, była 01:39. Dobra Anne weź się w garść dokończysz jutro, to znaczy dzisiaj, ale po szkole. Zasnęłam. Rano wstałam o 8:50. O nie!!! Spóźnię się na lekcje!!! Dlaczego Melanie do mnie nie zadzwoniła o 7??? Upsss... Chyba nie potrzebnie się zdenerwowałam. Spojrzałam na ekran telefonu, 3 nieodebrane połączenia od Melanie. Pośpiesznie się ubrałam i zbiegłam na dół zjeść szybkie śniadanie. Spóźniłam się na zajęcia 15 minut. Weszłam do klasy nie zauważona, gdyż pani Filkenhowen stała tyłem do klasy. Usiadłam obok Mel. Była ładnie ubrana.
- Dlaczego się spóźniłaś? - szepnęła do mnie Mel.
- Zaspałam. Wybacz.
- Spoko - powiedziała i wskazała na Daniela - Co mu jest?
- Nie wiem. Pogadam z nim na przerwie.
***
No i w końcu mamy 6 rozdział!
Czy Daniel będzie chciał porozmawiać z Anne?
Tego dowiecie się w następnej części.
7 rozdział = 4 komentarze
Love? & Amore?
















+do+bloga.jpg)


+do+bloga.jpg)
