Przez całą lekcję od wszystkich znajomych dostawałam karteczki z napisem
Od kiedy jesteś z Louisem???
i
Zerwałaś z Jamesem dla Louisa???
Jakie to wkurzające!
- Dajcie wy mi wszyscy spokój - krzyknęłam, a nauczyciel spojrzał na mnie dziwnie. Wytłumaczyłam mu wszytko, a on wysłał mnie do psychologa. Nie chciało mi się iść do tej babki, więc wzięłam plecak i poszłam do domu.
***OCZAMI ADAMA***
Siedziałem sobie w domy, gdy nagle ktoś wszedł do domu.
- Sophie? A co ty tu robisz? Nie powinnaś być w szkole?
- Nie ważne - powiedziała i poszła do swojego pokoju. Idę z nią pogadać...
- Sophie... Co się stało? - spytałem.
- Nic. Idź sobie, chcę zostać sama - powiedziała i zaczęła płakać...
- Sophie, jestem twoim bratem. Powiedz mi co się stało - nalegałem, a ona zaczęła mi opowiadać, o tej akcji z Louisem. Boże co za frajer. Jak on mógł ją pocałować? Ona jest na to za młoda... W sumie, Melanie jest w jej wieku, a my się całujemy. Aj nie ważne.
- Dobra, jak mogę ci pomóc? - spytałem.
- Nijak, nie da się pomóc w tej sytuacji - powiedziała, pogłaskałem ją po ramieniu i wyszedłem. nie wiedziałem c zrobić więc zadzwoniłem po Jamesa. Pojawił się po niecałych 15 minutach.
- Co jest? - spytał, gdy tylko otworzyłem drzwi domu.
- Bo Sophie... - nie zdążyłem dokończyć, bo on pobiegł na górę do pokoju dziewczyny jak oparzony.
***OCZAMI SOPHIE***
- Śliczna, co się stało? - usłyszałam głos Jamesa.
- James? Co tu robisz? - spytałam.
- Nie chcesz mojego towarzystwa? - spytał i spojrzał na mnie błagalnie. Ta mina zawsze mnie rozwalała, więc postanowiłam mu opowiedzieć wszystko od początku do końca.
- Czyli wy się całowaliście?!
- Nie! To on mnie pocałował, ja go odepchnęłam - powiedziałam.
- Wiesz co? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, cześć - powiedział i wyszedł. Znowu zaczęłam płakać. Chciałam mieć chwilę dla siebie, ale nie, no jasne, musiał przyjść mój kochany braciszek.
- Mała, co się stało? - spytał.
- Po pierwsze, nie jestem mała tylko Sophie, a po drugie, James ze mną zerwał.
- Ale dlaczego?
- Sama chciałabym wiedzieć. Idź już, chcę zostać sama - nie wyszedł - Wyjdź słyszysz?!
- No już, dobrze.
Nareszcie wyszedł. Zostałam w końcu sama. Nie wiedziałam co robić, więc założyłam słuchawki i poszłam spać. Obudziłam się o 5:37. Boże... Kto normalny wstaje o tej godzinie?? Z resztą nieważne. Musze jakoś ten czas zorganizować. Umyłam się, ubrałam, spakowałam i zeszłam zjeść śniadanie. Miałam jeszcze dużo czasu, więc włączyłam telewizor. Leciały właśnie jakieś wiadomości.
"Wczoraj przechodnie znaleźli siedemnastoletniego, chłopaka. Jest w stanie krytycznym. Lekarze uważają, że został pobity. Policja poszukuje sprawcy. Ten chłopak to James Edwards. Ma on złamaną nogę. Z tego co nam wiadomo, był on pchnięty nożem około 5 razy. Bardzo współczujemy rodzinie i bliskim...".
Wyłączyłam telewizor. Boże James jest w szpitalu, on może nie przeżyć. Nie zastanawiając się dłużej zadzwoniłam do mamy chłopaka. Podała mi adres, a ja natychmiast tam pojechałam.
- Ja przyszłam do Jamesa Edwardsa. W jakiej on sali leży? - zapytałam pielęgniarkę w recepcji.
- Jesteś z rodziny? - spytała.
- Jestem jego dziewczyną - odpowiedziałam.
- Sala numer 27 drugie piętro - powiedziała, a ja od razu się tam pojawiłam. Przed jego salą spotkałam Christinę. Christina to mama Jamesa.
- I jak z nim? - spytałam.
- Już jest przytomny. Gdy byłam w środku, powiedział, że chce się z Tobą spotkać - powiedziała, a ja weszłam i usiadłam obok łóżka chłopaka.
- Cześć skarbie - powiedziałam i chwyciłam go za rękę.
- Wybacz mi - ledwo wydusił z siebie.
- Wybaczam. Wybaczam, chociaż to nie ja tobie powinnam wybaczać tylko ty mi - powiedziałam, a z jego oczu zaczęły płynąć łzy.
- James, nie płacz. Będzie dobrze, słyszysz?
- Tak, ale boli - powiedział i zasyczał z bólu. Natychmiast zawołałam pielęgniarkę. Podała mu jakieś leki.
- Już lepiej? - spytałam, a chłopak pokiwał głową - kto ci to zrobił?
- Louis - odezwał się, a ja spadłam z krzesła.
- Ale jak to Louis? Wytłumacz mi - powiedziałam, a on zaczął opowiadać.
- Bo jak wtedy się pokłóciliśmy, to znaczy tak jakby się pokłóciliśmy, szedłem do domu, no i spotkałem Louisa. Zacząłem mu mówić, że ty jesteś moją dziewczyną i żeby trzymał się od ciebie z daleka i on wtedy zaczął mnie bić, zauważył, że jestem silniejszy więc wyciągnął nóż. Ja upadłem. On zadał mi jeszcze kilka ciosów nożem, walnął czymś twardym w nogę i dalej nic nie pamiętam. Jak się obudziłem to leżałem tutaj - powiedział, a ja zaczęłam płakać - Sophie nie płacz. Będzie dobrze.
- Wiem, wiem, masz na tyle siły, żeby powiedzieć o tym policji? - spytałam, a chłopak pokiwał głową na tak - to zaczekaj chwilkę, zadzwonię po nich ok?
- Dobrze - powiedział i chciał wstać, ale mu przeszkodziłam.
- James nie możesz wstawać, musisz odpoczywać - powiedziałam i pomogłam mu znowu się położyć na łóżku.
- Ale ja chciałem się do ciebie przytulić - powiedział a ja delikatnie go przytuliłam. Nie chciałam go bardziej skrzywdzić. Wyszłam z sali.
- I jak? - zapytała Christina.
- Dobrze, powiedział, że nie czuje się najlepiej, ale będzie dobrze. Poprosił też żeby Pani zadzwoniła po policję, bo chce zeznać kto mu to zrobił - powiedziałam, a kobieta wyjęła telefon i zadzwoniła po funkcjonariuszy. Zjawili się po jakichś 10 minutach. Weszli do sali Jamesa i prosili, żeby nikt tak nie wchodził, oprócz lekarzy. Wyszli z niej po jakichś 30 minutach i poprosili, żeby weszła do środka. Zrobiłam jak poprosili.
-Tak? - zapytałam niepewnie.
-Chcemy, żebyś opowiedziała nam o waszej kłótni, jak to było i o której mniej więcej James wyszedł od ciebie z domu - powiedział bardzo miły policjant. Opowiedziałam im co i jak i wyszłam z sali. Po niecałych 10 minutach funkcjonariusze wyszli i przekazali jakieś wiadomości Christinie, a ja weszłam znowu do Jamesa. Posiedziałam z nim jeszcze kilka godzin i wróciłam do domu. Taj jak się spodziewałam miałam bardzo miłe powitanie.
***OCZAMI ADAMA***
-Dlaczego nie byłaś w szkole? - zapytałem.
- Bo byłam w szpitalu.
- A co ci się stało? - byłem zdziwiony jej odpowiedzią.
- Nie mi tylko Jamesowi, został pobity i podźgany nożem, ale jasne szkoła jest ważniejsza niż życie mojego chłopaka - powiedziała podniesionym głosem.
- Spokojnie nie denerwuj się tak. Ale wy podobno zerwaliście - powiedziałem zdezorientowany.
- Ale znowu jesteśmy razem - powiedziała, po chwili dodała - jutro pójdę do szkoły, obiecuję.
- Dobrze, dobrze. Wychodzę, idę się spotkać z Melanie. Wrócę, za około 2 godziny - powiedziałem i wyszedłem z domu. Poszedłem do parku i czekałem na dziewczynę. Nie musiałem długo czekać, bo po 3 minutach już była na miejscu.
- Hej - powiedziała - dlaczego nie było Sophie w szkole?
- Bo była w szpitalu u Jamesa.
- Co?! James jest w szpitalu? Jak to? Dlaczego?
- Bo ktoś go pobił i zadał mu kilka ciosów nożem. Chcesz do niego jechać?
- Chciałabym, ale to jutro, bo dziś mieliśmy spędzić ten dzień tylko we dwoje - powiedziała i mnie pocałowała.
- To gdzie idziemy? - spytałem i złapałem ją za rękę.
- A nie wiem... Gdzie chcesz iść?
- Ja pójdę za tobą - odpowiedziałem. Usiedliśmy na ławce i gadaliśmy. Bardzo dużo się śmialiśmy. Nasze miłe popołudnie przerwał dźwięk telefonu... Ktoś dzwonił do Melanie.
- Halo...? - odezwała się...
***
Nareszcie mamy rozdział 11. Wow!!! Teraz mamy dużo pomysłów, które w przeciągu jakichś następnych 4-6 rozdziałów się wyczerpią :).
Jeśli chcecie następny rozdział, prosimy, żeby pod tą częścią było 5 komentarzy.
Love? & Amore?
- Sophie, jestem twoim bratem. Powiedz mi co się stało - nalegałem, a ona zaczęła mi opowiadać, o tej akcji z Louisem. Boże co za frajer. Jak on mógł ją pocałować? Ona jest na to za młoda... W sumie, Melanie jest w jej wieku, a my się całujemy. Aj nie ważne.
- Dobra, jak mogę ci pomóc? - spytałem.
- Nijak, nie da się pomóc w tej sytuacji - powiedziała, pogłaskałem ją po ramieniu i wyszedłem. nie wiedziałem c zrobić więc zadzwoniłem po Jamesa. Pojawił się po niecałych 15 minutach.
- Co jest? - spytał, gdy tylko otworzyłem drzwi domu.
- Bo Sophie... - nie zdążyłem dokończyć, bo on pobiegł na górę do pokoju dziewczyny jak oparzony.
***OCZAMI SOPHIE***
- Śliczna, co się stało? - usłyszałam głos Jamesa.
- James? Co tu robisz? - spytałam.
- Nie chcesz mojego towarzystwa? - spytał i spojrzał na mnie błagalnie. Ta mina zawsze mnie rozwalała, więc postanowiłam mu opowiedzieć wszystko od początku do końca.
- Czyli wy się całowaliście?!
- Nie! To on mnie pocałował, ja go odepchnęłam - powiedziałam.
- Wiesz co? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, cześć - powiedział i wyszedł. Znowu zaczęłam płakać. Chciałam mieć chwilę dla siebie, ale nie, no jasne, musiał przyjść mój kochany braciszek.
- Mała, co się stało? - spytał.
- Po pierwsze, nie jestem mała tylko Sophie, a po drugie, James ze mną zerwał.
- Ale dlaczego?
- Sama chciałabym wiedzieć. Idź już, chcę zostać sama - nie wyszedł - Wyjdź słyszysz?!
- No już, dobrze.
Nareszcie wyszedł. Zostałam w końcu sama. Nie wiedziałam co robić, więc założyłam słuchawki i poszłam spać. Obudziłam się o 5:37. Boże... Kto normalny wstaje o tej godzinie?? Z resztą nieważne. Musze jakoś ten czas zorganizować. Umyłam się, ubrałam, spakowałam i zeszłam zjeść śniadanie. Miałam jeszcze dużo czasu, więc włączyłam telewizor. Leciały właśnie jakieś wiadomości.
"Wczoraj przechodnie znaleźli siedemnastoletniego, chłopaka. Jest w stanie krytycznym. Lekarze uważają, że został pobity. Policja poszukuje sprawcy. Ten chłopak to James Edwards. Ma on złamaną nogę. Z tego co nam wiadomo, był on pchnięty nożem około 5 razy. Bardzo współczujemy rodzinie i bliskim...".
Wyłączyłam telewizor. Boże James jest w szpitalu, on może nie przeżyć. Nie zastanawiając się dłużej zadzwoniłam do mamy chłopaka. Podała mi adres, a ja natychmiast tam pojechałam.
- Ja przyszłam do Jamesa Edwardsa. W jakiej on sali leży? - zapytałam pielęgniarkę w recepcji.
- Jesteś z rodziny? - spytała.
- Jestem jego dziewczyną - odpowiedziałam.
- Sala numer 27 drugie piętro - powiedziała, a ja od razu się tam pojawiłam. Przed jego salą spotkałam Christinę. Christina to mama Jamesa.
- I jak z nim? - spytałam.
- Już jest przytomny. Gdy byłam w środku, powiedział, że chce się z Tobą spotkać - powiedziała, a ja weszłam i usiadłam obok łóżka chłopaka.
- Cześć skarbie - powiedziałam i chwyciłam go za rękę.
- Wybacz mi - ledwo wydusił z siebie.
- Wybaczam. Wybaczam, chociaż to nie ja tobie powinnam wybaczać tylko ty mi - powiedziałam, a z jego oczu zaczęły płynąć łzy.
- James, nie płacz. Będzie dobrze, słyszysz?
- Tak, ale boli - powiedział i zasyczał z bólu. Natychmiast zawołałam pielęgniarkę. Podała mu jakieś leki.
- Już lepiej? - spytałam, a chłopak pokiwał głową - kto ci to zrobił?
- Louis - odezwał się, a ja spadłam z krzesła.
- Ale jak to Louis? Wytłumacz mi - powiedziałam, a on zaczął opowiadać.
- Bo jak wtedy się pokłóciliśmy, to znaczy tak jakby się pokłóciliśmy, szedłem do domu, no i spotkałem Louisa. Zacząłem mu mówić, że ty jesteś moją dziewczyną i żeby trzymał się od ciebie z daleka i on wtedy zaczął mnie bić, zauważył, że jestem silniejszy więc wyciągnął nóż. Ja upadłem. On zadał mi jeszcze kilka ciosów nożem, walnął czymś twardym w nogę i dalej nic nie pamiętam. Jak się obudziłem to leżałem tutaj - powiedział, a ja zaczęłam płakać - Sophie nie płacz. Będzie dobrze.
- Wiem, wiem, masz na tyle siły, żeby powiedzieć o tym policji? - spytałam, a chłopak pokiwał głową na tak - to zaczekaj chwilkę, zadzwonię po nich ok?
- Dobrze - powiedział i chciał wstać, ale mu przeszkodziłam.
- James nie możesz wstawać, musisz odpoczywać - powiedziałam i pomogłam mu znowu się położyć na łóżku.
- Ale ja chciałem się do ciebie przytulić - powiedział a ja delikatnie go przytuliłam. Nie chciałam go bardziej skrzywdzić. Wyszłam z sali.
- I jak? - zapytała Christina.
- Dobrze, powiedział, że nie czuje się najlepiej, ale będzie dobrze. Poprosił też żeby Pani zadzwoniła po policję, bo chce zeznać kto mu to zrobił - powiedziałam, a kobieta wyjęła telefon i zadzwoniła po funkcjonariuszy. Zjawili się po jakichś 10 minutach. Weszli do sali Jamesa i prosili, żeby nikt tak nie wchodził, oprócz lekarzy. Wyszli z niej po jakichś 30 minutach i poprosili, żeby weszła do środka. Zrobiłam jak poprosili.
-Tak? - zapytałam niepewnie.
-Chcemy, żebyś opowiedziała nam o waszej kłótni, jak to było i o której mniej więcej James wyszedł od ciebie z domu - powiedział bardzo miły policjant. Opowiedziałam im co i jak i wyszłam z sali. Po niecałych 10 minutach funkcjonariusze wyszli i przekazali jakieś wiadomości Christinie, a ja weszłam znowu do Jamesa. Posiedziałam z nim jeszcze kilka godzin i wróciłam do domu. Taj jak się spodziewałam miałam bardzo miłe powitanie.
***OCZAMI ADAMA***
-Dlaczego nie byłaś w szkole? - zapytałem.
- Bo byłam w szpitalu.
- A co ci się stało? - byłem zdziwiony jej odpowiedzią.
- Nie mi tylko Jamesowi, został pobity i podźgany nożem, ale jasne szkoła jest ważniejsza niż życie mojego chłopaka - powiedziała podniesionym głosem.
- Spokojnie nie denerwuj się tak. Ale wy podobno zerwaliście - powiedziałem zdezorientowany.
- Ale znowu jesteśmy razem - powiedziała, po chwili dodała - jutro pójdę do szkoły, obiecuję.
- Dobrze, dobrze. Wychodzę, idę się spotkać z Melanie. Wrócę, za około 2 godziny - powiedziałem i wyszedłem z domu. Poszedłem do parku i czekałem na dziewczynę. Nie musiałem długo czekać, bo po 3 minutach już była na miejscu.
- Hej - powiedziała - dlaczego nie było Sophie w szkole?
- Bo była w szpitalu u Jamesa.
- Co?! James jest w szpitalu? Jak to? Dlaczego?
- Bo ktoś go pobił i zadał mu kilka ciosów nożem. Chcesz do niego jechać?
- Chciałabym, ale to jutro, bo dziś mieliśmy spędzić ten dzień tylko we dwoje - powiedziała i mnie pocałowała.
- To gdzie idziemy? - spytałem i złapałem ją za rękę.
- A nie wiem... Gdzie chcesz iść?
- Ja pójdę za tobą - odpowiedziałem. Usiedliśmy na ławce i gadaliśmy. Bardzo dużo się śmialiśmy. Nasze miłe popołudnie przerwał dźwięk telefonu... Ktoś dzwonił do Melanie.
- Halo...? - odezwała się...
***
Nareszcie mamy rozdział 11. Wow!!! Teraz mamy dużo pomysłów, które w przeciągu jakichś następnych 4-6 rozdziałów się wyczerpią :).
Jeśli chcecie następny rozdział, prosimy, żeby pod tą częścią było 5 komentarzy.
Love? & Amore?
CUDO REWELACJA ! Pomysłowe , wspaniałe i wg <3 dalej <3
OdpowiedzUsuńDaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaalej jak najszybciej!
OdpowiedzUsuńkiedy dalej ? chcę next ! :D
OdpowiedzUsuńdalej bo to wciąga !
OdpowiedzUsuńomomomomomom cudo ;)
OdpowiedzUsuńno dalj <3 to jest super <3 next
OdpowiedzUsuńnext next next <3
OdpowiedzUsuń