***OCZAMI MELANIE***
Wróciłam do domu. Postanowiłam zadziałać w sprawie Ann i Dana (tak na nich mówiłam). Zadzwoniłam do chłopaka i się z nim umówiłam w parku przy Victoria Street za pół godziny. Musiałam się przebrać, bo nadal byłam ubrana w ciuchy z randki. Ubrałam się i wyszłam. Na miejscu spotkałam Daniela.
- Hej, po co chciałaś się spotkać? - spytał chłopak.
- Chcę z tobą porozmawiać o Anne - odpowiedziałam.
- O Anne? - nie dowierzał - Po co chcesz ze mną rozmawiać o niej?
- Nadal ci się podoba? - spytałam prosto z mostu.
- Tak, nawet nie wiesz jak bardzo - powiedział - chciałbym jej to powiedzieć, ale nie wiem kiedy i jak to zrobić, a co jak mnie odrzuci?
- Spokojnie nie przejmuj się, ja się tym zajmę - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Dobra... Już się boję... -uznał i zaśmiał się.
- Nie bój się. Chcesz iść z nią na bal? - zadałam mu kolejne pytanie.
- Bardzo...
- Załatwione, pójdziesz z nią na bal.
- Dzięki, ale jak ty to załatwisz? - nie dawał za wygraną.
- Mam swoje źródła, nie zapominaj co jest moim hobby.
- Swatanie ludzi - powiedzieliśmy w tym samym czasie.
- Dobra, ja już muszę lecieć, widzimy się jutro? - spytał chłopak.
- Widzimy się - powiedziałam, a on odszedł. Od razu pobiegłam do Anne by jej to powiedzieć. Po niecałych 10 minutach byłam pod jej domem.
- Anne!!! Anne!!! Schodź na dół!!! - krzyknęłam, a ona wyjrzała przez okno.
- Już idę! - odkrzyknęła gdy machnęłam ręką na znak, że ma tu szybko przyjść. Po krótkiej chwili Anne stała tuż obok mnie.
- Co chcesz? - spytała.
- Bo rozmawiałam z Danielem i on powiedział, że mu się podobasz i, że on chce pójść z tobą na bal, ale boi się, że go odrzucisz - powiedziałam na jednym wdechu.
- Aaaaaaaaaaaaaale naprawdę? - spytała z nie dowierzaniem.
***OCZAMI ANNE***
Nie mogę uwierzyć w to co mówi Melanie.
- No przecież mówię, że przed chwilą z nim gadałam i to mówił. Po co miałabym okłamywać przyjaciółkę? - spytała. No właśnie. Po co miałaby mnie okłamywać?
- No dobra, a kiedy mi to powie? - zapytałam.
- Tego jeszcze nie wiem - odpowiedziała.
- Dobra, dzięki za info. Muszę się teraz ładnie ubierać, żeby mu się spodobać.
- Anne, podobasz mu się taka jaka jesteś, nie musisz się stroić - próbowała mi wytłumaczyć.
- Dobra, dobra, będzie po staremu.
Pożegnałyśmy się znowu. Była godzina 20.57. Poszłam się wykąpać. Po kąpieli, ubrałam się w piżamę i poszłam zjeść kolację. Gdy wróciłam do pokoju włączyłam internet i szukałam ładnej sukienki na bal. Dopiero grubo po północy znalazłam coś dla siebie. Najpierw czarną sukienkę na polonez, a później jakąś kolorową na resztę balu. Wysłałam linki do Melanie na skype, a ona w odpowiedzi wysłała mi uśmiechnięta buźkę. Musiałam porozmawiać z mamą o kosztach. Zeszłam na dół, ale w salonie jej nie było. No cóż porozmawiam z nią później.
***OCZAMI MELANIE***
Właśnie!! Bal!!! Zupełnie zapomniałam wybrać sobie jakieś kiecki. Zaczynam poszukiwania. Co postanowiłam, to zrobiłam. Zajęło mi to 5 godzin, ale udało się. Mam 2 idealne sukienki (wyobraźcie sobie, że jest cała czarna). Ok, ciuchy mam, teraz trzeba wykombinować fryzurę, makijaż, dodatki oczywiście oraz chłopaka.
- Hej, po co chciałaś się spotkać? - spytał chłopak.
- Chcę z tobą porozmawiać o Anne - odpowiedziałam.
- O Anne? - nie dowierzał - Po co chcesz ze mną rozmawiać o niej?
- Nadal ci się podoba? - spytałam prosto z mostu.
- Tak, nawet nie wiesz jak bardzo - powiedział - chciałbym jej to powiedzieć, ale nie wiem kiedy i jak to zrobić, a co jak mnie odrzuci?
- Spokojnie nie przejmuj się, ja się tym zajmę - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Dobra... Już się boję... -uznał i zaśmiał się.
- Nie bój się. Chcesz iść z nią na bal? - zadałam mu kolejne pytanie.
- Bardzo...
- Załatwione, pójdziesz z nią na bal.
- Dzięki, ale jak ty to załatwisz? - nie dawał za wygraną.
- Mam swoje źródła, nie zapominaj co jest moim hobby.
- Swatanie ludzi - powiedzieliśmy w tym samym czasie.
- Dobra, ja już muszę lecieć, widzimy się jutro? - spytał chłopak.
- Widzimy się - powiedziałam, a on odszedł. Od razu pobiegłam do Anne by jej to powiedzieć. Po niecałych 10 minutach byłam pod jej domem.
- Anne!!! Anne!!! Schodź na dół!!! - krzyknęłam, a ona wyjrzała przez okno.
- Już idę! - odkrzyknęła gdy machnęłam ręką na znak, że ma tu szybko przyjść. Po krótkiej chwili Anne stała tuż obok mnie.
- Co chcesz? - spytała.
- Bo rozmawiałam z Danielem i on powiedział, że mu się podobasz i, że on chce pójść z tobą na bal, ale boi się, że go odrzucisz - powiedziałam na jednym wdechu.
- Aaaaaaaaaaaaaale naprawdę? - spytała z nie dowierzaniem.
***OCZAMI ANNE***
Nie mogę uwierzyć w to co mówi Melanie.
- No przecież mówię, że przed chwilą z nim gadałam i to mówił. Po co miałabym okłamywać przyjaciółkę? - spytała. No właśnie. Po co miałaby mnie okłamywać?
- No dobra, a kiedy mi to powie? - zapytałam.
- Tego jeszcze nie wiem - odpowiedziała.
- Dobra, dzięki za info. Muszę się teraz ładnie ubierać, żeby mu się spodobać.
- Anne, podobasz mu się taka jaka jesteś, nie musisz się stroić - próbowała mi wytłumaczyć.
- Dobra, dobra, będzie po staremu.
Pożegnałyśmy się znowu. Była godzina 20.57. Poszłam się wykąpać. Po kąpieli, ubrałam się w piżamę i poszłam zjeść kolację. Gdy wróciłam do pokoju włączyłam internet i szukałam ładnej sukienki na bal. Dopiero grubo po północy znalazłam coś dla siebie. Najpierw czarną sukienkę na polonez, a później jakąś kolorową na resztę balu. Wysłałam linki do Melanie na skype, a ona w odpowiedzi wysłała mi uśmiechnięta buźkę. Musiałam porozmawiać z mamą o kosztach. Zeszłam na dół, ale w salonie jej nie było. No cóż porozmawiam z nią później.
***OCZAMI MELANIE***
Właśnie!! Bal!!! Zupełnie zapomniałam wybrać sobie jakieś kiecki. Zaczynam poszukiwania. Co postanowiłam, to zrobiłam. Zajęło mi to 5 godzin, ale udało się. Mam 2 idealne sukienki (wyobraźcie sobie, że jest cała czarna). Ok, ciuchy mam, teraz trzeba wykombinować fryzurę, makijaż, dodatki oczywiście oraz chłopaka.
***OCZAMI ANNE***
Dobra, pogadanka z mamą minęła prawie spokojnie. Mam już sukienki. Teraz tylko dodatki. Zaczęłam szukać i od razu znalazłam to
Mam nadzieję, że Danielowi się spodoba. Co ja mówię, to mi ma się podobać nie jemu. Moje myśli przerwał mi dźwięk sms-a. Wysłała go moja mama?
Idź już spać. Buźka ;*
-Dobrze mamo! - krzyknęłam o 2 w nocy.
- Boże Anne co ty robisz - powiedziała mama wchodząc do mojego pokoju.
- Przepraszam, zapomniałam, że jest noc - powiedziałam z zadziornym uśmiechem. W końcu poszłam spać. Na szczęście nie miałam nic zadane... Uff... Rano wstałam o 7:30, a lekcje mam na 9:00. Poszłam się ubrać.
***
Mamy już 4 rozdział!!! Nawet nie wiecie jak się cieszymy, że to czytacie.
Jeśli chcecie czytać dalsze losy bohaterów, komentujcie.
Rozdział 5 = 5 komentarzy
Love? & Amore?









Super rozdział, świetnie piszesz, czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńDzięki :)
Usuń