***OCZAMI DANIELA***
Muszę porozmawiać z Anne i zapytać ją o ten bal. W końcu jest on za 2 tygodnie. Poszedłem się ubrać i zszedłem na dół na śniadanie. Po smacznym i ciepłym posiłku, spakowałem książki i wyszedłem z domu. Po drodze spotkałem Anne i Melanie, postanowiłem działać od zaraz.
- Hej dziewczyny - powiedziałem z szerokim uśmiechem.
- Hej chłopaku - odpowiedziały z szerszym uśmiechem.
- To jak macie już partnerów na bal? - spytałem.
- Nie jeszcze nie... - odpowiedziała Anne.
- Ja też jeszcze nikogo nie mam, ale Sophie mówiła mi, że kogoś mi znalazła - poinformowała Mel.
- To... Anne, chciałabyś pójść ze mną na bal? - spytałem i wpatrywałem się w kolor jej oczu.
- Ja? Ja chętnie - odpowiedziała i się lekko zarumieniła. Po 5 minutach doszliśmy do budynku szkoły. Na miejscu spotkaliśmy Sophie i innych. Lekcje minęły szybko. Została jeszcze jedna. Dzwonek. Do klasy wszedł Pan Phil z jakimś chłopakiem.
NOWA POSTAĆ
Louis Brown
Ma 16 lat i jest nowym uczniem szkoły.
Mieszka bardzo blisko Jasmine, czyli daleko od szkoły.
Od razu zaprzyjaźni się z Danielem, ale jak zdradzi mu swój sekret ich przyjaźń się rozpadnie.
Umie grać na gitarze oraz pianinie. Lubi placki <--- XDDD
Jak szybko popełni błąd, którego od razu pożałuje?
- Cześć wam - odezwał się chłopak.
- Dzieci, to jest Louis, od dziś będzie chodził z wami do klasy. Przywitajcie ładnie nowego kolegę - odezwał się nauczyciel.
- Hej! Cześć! Siema! - po klasie rozbiegły się głosy uczniów. Louis usiadł obok mnie, ponieważ chłopak, który zazwyczaj tam siedział, rozchorował się.
- Hej, jestem Daniel - powiedziałem i wyciągnąłem rękę do nowego.
- Louis - odpowiedział i uścisnął moją dłoń.
- Daniel - głos znowu zabrał pan profesor - widzę, że już dogadałeś się z Louisem. Po lekcjach zostaniesz trochę dłużej i oprowadzisz go po szkole. Dobrze?
- Oczywiście, z wielką chęcią - powiedziałem i uśmiechnąłem się krzywo. Ta lekcja, tak jak pozostałe, minęła bardzo szybko. Po skończonych zajęciach do mnie i Louisa podeszły dziewczyny.
- Hej, jestem Melanie, a to jest Anne - powiedziała moja przyjaciółka - możemy wam pomóc?
- Jasne, czemu nie - odpowiedział Louis.
***OCZAMI LOUISA***
Anne jest bardzo ładna. Dokładnie tak jak Melanie. Dziewczyny i Dan zaczęli mnie oprowadzać po szkole. Po 30 minutach skończyli.
- Właśnie, co do tego balu... To kiedy on jest? - odezwałem się niepewnie. W tym momencie podeszła do nas jakaś blondynka.
- Hej jestem Sophie, a ty Louis tak? - spytała
- Tak, zgadza się - odparłem niepewnie - to kiedy ten bal? - kontynuowałem.
- Jest w piątek za 2 tygodnie - odpowiedziała ta blondynka.
- Spoko, a o której godzinie? - znowu się odezwałem
- Od 17 do 24. Później mamy prywatną imprezę dla naszej klasy. Wynajęliśmy najpopularniejszy klub w mieście, wejściówka kosztuje 50 dolarów, idziesz z nami? Domówimy jeden bilet, dasz 50 dych i załatwione - powiedział Daniel.
- Spoko, to jutro przyniosę - powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko - Melanie, a masz już partnera na bal? - zapytałem jej, bo widziałem jak Dan kleił się do Anne. Wolałem nie ryzykować.
- Ja, jeszcze nie - odpowiedziała zawstydzona. Głos zabrała Sophie.
- No i zepsułaś mi niespodziankę. Adam chce pójść z tobą na bal - powiedziała.
- Adam? Twój brat? - spytała z niedowierzeniem.
- Tak i co zgadzasz się? - nie dawała za wygraną.
- No tak! Sorry Louis - odezwała się i posmutniała.
- Nie przejmuj się - powiedziałem, a ona się do mnie przytuliła. Wyszeptałem jej szybkie i krótkie pytanie, na które pokiwała przecząco głową. Dobra wiem, że Daniel i Anne nie są parą. Mogę działać. Zapytam ją jutro :).
***OCZAMI SOPHIE***
No i się udało. Mel idzie na bal z Adamem, a nie jakimś nieznajomym.
- Dobra ja lecę - powiedział Louis i odszedł.
- Ja też już spadam - odezwałam się po chwili. Pożegnałam się z kumplami i pobiegłam do domu.
- Adam!!! Mam dobrą wiadomość!!! - krzyknęłam na wejściu.
- Jaką? - spytał zaciekawiony. Pobiegłam na górę do jego pokoju.
- Idziesz na bal z Melanie! - krzyknęłam a on wstał i mnie mocno przytulił.
- Dzięki ci siostra, jak mam ci dziękować? - spytał, a ja się chytrze uśmiechnęłam - jestem głupi, że o to zapytałem.
- Możesz kupić mi sukienkę na bal i dodatki - powiedziałam.
- No dobra - odpowiedział i rozluźnił uścisk. Wydostałam się z niego do końca i poszłam szukać jakiejś fajnej kiecki na bal.
***OCZAMI ADAMA***
Idę do rodziców po kasę na sukienkę Sophie.
- Mamo daj kasę na sukienkę dla Sophie - powiedziałem, a tata wyjął portfel i mi go podał. Wziąłem go i wyjąłem pliczek banknotów - biorę 500 dolców, bo Sophie chce też buty i dodatki - oni tylko pokiwali głowami. Oddałem tacie portfel i poszedłem do pokoju. Jestem taki szczęśliwy, że idę z Melanie na ten bal. Zadzwoniłem do niej.
- Hej Adam. Po co dzwonisz? - spytała zdziwiona.
- Chciałem zapytać czy cieszysz się tak samo jak ja - powiedziałem. Ona zachichotała i odpowiedziała
- Tak, bardzo się cieszę, że idziemy na ten bal razem.
- Super.
- Muszę kończyć, bo zaraz przyjdzie moja sukienka. Zdzwonimy się później - powiedziała i rozłączyła się. Byłem taki szczęśliwy. Moje szczęście przerwał głos Sophie.
- Adam!!! Znalazła już jedną sukienkę, chodź zapłać - głos mojej siostry dobiegł z sąsiedniego pokoju. Zrobiłem przelew z konta rodziców na swoje i poszedłem zapłacić. Po chwili poszedłem do salonu oddać kasę rodzicom. Po niecałych 10 minutach znowu usłyszałem głos siostry.
- Adam!!! Chodź mam już drugą kieckę!! - krzyknęła a ja jak jej sługa zrobiłem co kazała - jeszcze tylko buty i dodatki powiedziała zadowolona. Po godzinie znalazła już wszystko co było potrzebne. Nareszcie miałem czas dla siebie. Ok 22 zasnąłem. Rano wstałem o 6.45.
***OCZAMI DANIELA***
Wstałem i spojrzałem na zegarek. O kurde!!! Spóźnię się!!! Jest już 8.30!!! Szybko się ubrałem, spakowałem i zjadłem śniadanie. Ledwo zdążyłem na lekcje. Byliśmy w sali od Geografii gdzie każdy siedział osobno, ale blisko siebie. W połowie lekcji Louis szturchnął moje ramie.
- Ej daj to Anne - szepnął i podał mi karteczkę. Co on chce od Anne? To pytanie nie dawało mi spokoju. Po kryjomu przeczytałem treść liściku. Zrozumiałem, że nie mogę dać tego Anne, postanowiłem trochę zamieszać. Zamiast Anne, dałem tą karteczkę Cleo, dziewczynie, która nie miała powodzenia u chłopaków. Dałem jej liścik, a ona się na mnie dziwnie spojrzała.
- To od Louisa - szepnąłem do niej i wskazałem chłopaka, który notował treść notatki z lekcji. Ucieszona dziewczyna odpisała "TAK! TAK! TAK!" a ja znowu przejąłem karteczkę i podałem ją przyjacielowi. Przeczytał i się uśmiechnął. Po chwili lekcja się skończyła, a do Louisa podeszła Cleo.
- Już nie mogę doczekać się balu - powiedziała i puściła mu oczko. Zdezorientowany chłopak podszedł do mnie, a ja zacząłem się głośno śmiać.
***
No to mamy kolejny rozdział! To już 5!!!
Czy znamy już odpowiedź do pytania pod "profilem" Louisa?
Jeśli chcecie wiedzieć co się dalej będzie działo komentujcie.
Następny rozdział = 3 komentarze.
Love? & Amore?
- Spoko, a o której godzinie? - znowu się odezwałem
- Od 17 do 24. Później mamy prywatną imprezę dla naszej klasy. Wynajęliśmy najpopularniejszy klub w mieście, wejściówka kosztuje 50 dolarów, idziesz z nami? Domówimy jeden bilet, dasz 50 dych i załatwione - powiedział Daniel.
- Spoko, to jutro przyniosę - powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko - Melanie, a masz już partnera na bal? - zapytałem jej, bo widziałem jak Dan kleił się do Anne. Wolałem nie ryzykować.
- Ja, jeszcze nie - odpowiedziała zawstydzona. Głos zabrała Sophie.
- No i zepsułaś mi niespodziankę. Adam chce pójść z tobą na bal - powiedziała.
- Adam? Twój brat? - spytała z niedowierzeniem.
- Tak i co zgadzasz się? - nie dawała za wygraną.
- No tak! Sorry Louis - odezwała się i posmutniała.
- Nie przejmuj się - powiedziałem, a ona się do mnie przytuliła. Wyszeptałem jej szybkie i krótkie pytanie, na które pokiwała przecząco głową. Dobra wiem, że Daniel i Anne nie są parą. Mogę działać. Zapytam ją jutro :).
***OCZAMI SOPHIE***
No i się udało. Mel idzie na bal z Adamem, a nie jakimś nieznajomym.
- Dobra ja lecę - powiedział Louis i odszedł.
- Ja też już spadam - odezwałam się po chwili. Pożegnałam się z kumplami i pobiegłam do domu.
- Adam!!! Mam dobrą wiadomość!!! - krzyknęłam na wejściu.
- Jaką? - spytał zaciekawiony. Pobiegłam na górę do jego pokoju.
- Idziesz na bal z Melanie! - krzyknęłam a on wstał i mnie mocno przytulił.
- Dzięki ci siostra, jak mam ci dziękować? - spytał, a ja się chytrze uśmiechnęłam - jestem głupi, że o to zapytałem.
- Możesz kupić mi sukienkę na bal i dodatki - powiedziałam.
- No dobra - odpowiedział i rozluźnił uścisk. Wydostałam się z niego do końca i poszłam szukać jakiejś fajnej kiecki na bal.
***OCZAMI ADAMA***
Idę do rodziców po kasę na sukienkę Sophie.
- Mamo daj kasę na sukienkę dla Sophie - powiedziałem, a tata wyjął portfel i mi go podał. Wziąłem go i wyjąłem pliczek banknotów - biorę 500 dolców, bo Sophie chce też buty i dodatki - oni tylko pokiwali głowami. Oddałem tacie portfel i poszedłem do pokoju. Jestem taki szczęśliwy, że idę z Melanie na ten bal. Zadzwoniłem do niej.
- Hej Adam. Po co dzwonisz? - spytała zdziwiona.
- Chciałem zapytać czy cieszysz się tak samo jak ja - powiedziałem. Ona zachichotała i odpowiedziała
- Tak, bardzo się cieszę, że idziemy na ten bal razem.
- Super.
- Muszę kończyć, bo zaraz przyjdzie moja sukienka. Zdzwonimy się później - powiedziała i rozłączyła się. Byłem taki szczęśliwy. Moje szczęście przerwał głos Sophie.
- Adam!!! Znalazła już jedną sukienkę, chodź zapłać - głos mojej siostry dobiegł z sąsiedniego pokoju. Zrobiłem przelew z konta rodziców na swoje i poszedłem zapłacić. Po chwili poszedłem do salonu oddać kasę rodzicom. Po niecałych 10 minutach znowu usłyszałem głos siostry.
- Adam!!! Chodź mam już drugą kieckę!! - krzyknęła a ja jak jej sługa zrobiłem co kazała - jeszcze tylko buty i dodatki powiedziała zadowolona. Po godzinie znalazła już wszystko co było potrzebne. Nareszcie miałem czas dla siebie. Ok 22 zasnąłem. Rano wstałem o 6.45.
***OCZAMI DANIELA***
Wstałem i spojrzałem na zegarek. O kurde!!! Spóźnię się!!! Jest już 8.30!!! Szybko się ubrałem, spakowałem i zjadłem śniadanie. Ledwo zdążyłem na lekcje. Byliśmy w sali od Geografii gdzie każdy siedział osobno, ale blisko siebie. W połowie lekcji Louis szturchnął moje ramie.
- Ej daj to Anne - szepnął i podał mi karteczkę. Co on chce od Anne? To pytanie nie dawało mi spokoju. Po kryjomu przeczytałem treść liściku. Zrozumiałem, że nie mogę dać tego Anne, postanowiłem trochę zamieszać. Zamiast Anne, dałem tą karteczkę Cleo, dziewczynie, która nie miała powodzenia u chłopaków. Dałem jej liścik, a ona się na mnie dziwnie spojrzała.
- To od Louisa - szepnąłem do niej i wskazałem chłopaka, który notował treść notatki z lekcji. Ucieszona dziewczyna odpisała "TAK! TAK! TAK!" a ja znowu przejąłem karteczkę i podałem ją przyjacielowi. Przeczytał i się uśmiechnął. Po chwili lekcja się skończyła, a do Louisa podeszła Cleo.
- Już nie mogę doczekać się balu - powiedziała i puściła mu oczko. Zdezorientowany chłopak podszedł do mnie, a ja zacząłem się głośno śmiać.
***
No to mamy kolejny rozdział! To już 5!!!
Czy znamy już odpowiedź do pytania pod "profilem" Louisa?
Jeśli chcecie wiedzieć co się dalej będzie działo komentujcie.
Następny rozdział = 3 komentarze.
Love? & Amore?

dalej proszę szybko :3
OdpowiedzUsuńKiedy następne bo jest genialnie!
OdpowiedzUsuńJak tylko będą 3 komentarze :)
Usuń