sobota, 7 września 2013

Rozdział 10 - Smutek vs. Radość

***OCZAMI ADAMA***
Zamknąłem się w swoim pokoju. Próbowałem dodzwonić się do Mel, ale nie odbierała. Gdy chciałem zadzwonić po raz kolejny, moje starania przerwał sms. Był on od Melanie.
Nawet nie próbuj do mnie więcej dzwonić, bo zmieniam numer. Nie chce cię znać!
Boże... Co ja narobiłem?! Straciłem dziewczynę swoich marzeń! Muszę to jakoś naprawić... Tylko jak? Już wiem, ale jest mi potrzebna pomoc Anne.

***OCZAMI ANNE***
 Siedziałam na kanapie z Danielem i Tini. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ja otworze - powiedziałam i wstałam otworzyć drzwi - Adam??? Co ty tu robisz?
- Nic, to znaczy... Jesteś sama? - spytał niechętnie.
- Nie, jestem z Danielem i Tini... Wejdziesz???
- Nie... A może ty wyjdziesz???
- No ok, ale poczekaj chwilkę - powiedziałam i dogadałam się z pozostałymi, że wyjdę i niedługo wrócę.
- To co? Jak tam między tobą i Melanie?
- No właśnie o tym chciałem pogadać - powiedział, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- No mów...
- Dobra... Zaczynając od początku... Bo my byliśmy razem od jakiegoś tygodnia, no i dziś byliśmy w kinie, tak jak nas spotkaliście, a później poszliśmy do mojego domu. Tam spotkaliśmy Jennifer, ubraną w samą bieliznę i ona do mnie podeszła i mnie pocałowała. W tedy Mel uciekła. Ja do niej dzwoniłem, ale ona mi wysłała sms-a, żebym do niej nie dzwonił, bo zmienia numer i, że nie chce mnie znać - powiedział i pokazał mi tego sms-a...
- Gdzie ona teraz jest??? - spytałam.
- W domu - powiedział.
- Idziemy do niej, masz to jakoś odkręcić. Nie wiem jak to zrobisz, ale... Ona naprawdę była w tobie zakochana po uszy. Każda nasza rozmowa kończyła się tematem o Tobie.

***OCZAMI MELANIE***
Siedziałam sobie w mojej piżamce, oglądając jakieś beznadziejne romansidło. Ktoś zapukał do drzwi. Boże... Kto śmie mi przeszkadzać o tej godzinie. Poszłam otworzyć.
- Co ty tu kurwa robisz? - wrzasnęłam wkurzona widząc go za drzwiami - i co teraz ty się ode mnie odwrócisz? - spytałam patrząc na Anne.
- Melanie zaczekaj! Ja przyszłam tu z nim, bo opowiedział mi co się stało. Przyszłam, żeby was pogodzić. Pamiętasz jak rozmawiałyśmy i każda nasza pogadanka kończyła się rozmową o Adamie? - spytała, a ja mimowolnie się zarumieniłam.
- Wejdźcie - powiedziałam i otworzyłam szerzej drzwi. Poszliśmy do mojego pokoju. Ja usiadłam na łóżku, a oni na fotelach.
-Melanie... - zaczął niepewnie - Ja... ja naprawdę nie wiem od czego zacząć...
- Może od początku... Kiedy w ogóle chodziłeś z Jennifer? - spytałam.
- Chodziłem z nią jakieś 2 lata temu. Zerwałem z nią, po tym jak okazało się, że leci na dwa fronty - powiedział, a ja spojrzałam na niego ze zdziwioną miną - Bo chodziła ze mną, jednocześnie spotykała się z jakimś francuzem - powiedział.
- A teraz... Teraz to co to miało być?! - spytałam, a łzy zaczęły mi napływać do oczu.
- Błagam cię Mel nie płacz. Ja sam nie wiem dlaczego ona to zrobiła. Może z zazdrości. Jak chodziłem z Jasmine, też zrobiła coś takiego. Później, z tego co opowiadała mi Jasmine, Jennifer jej groziła, że pożałuje tego, że odbiła jej chłopaka - powiedział, a ja przytuliłam się do niego - Wybacz... - dodał po chwili.
- To ty mi wybacz. Nie powinnam tak zareagować - powiedziałam. Oboje zaczęliśmy płakać, ale ze szczęścia... Chyba...
- Czyli, że wy no ten... Jesteście razem? - spytała ucieszona Ann.
- No tak... Chyba tak - powiedział Adam, na co ja odpowiedziałam wielkim uśmiechem i wpiłam się w jego usta.

***OCZAMI ANNE***
Udało się. Pogodziłam Adama i Melanie. Mam nadzieję, że będą ze sobą dłuuuuuugo... I, że ta głupia Jennifer nie zepsuje tego idealnego związku. Przecież oni są dla siebie stworzeni.
- Dobra gołąbeczki wy moje, ja spadam.
- No pa - powiedzieli nawet na mnie nie patrząc. Wróciłam do domu.
- Hej, wybaczcie. Już jestem - powiedziałam, ale w salonie nikogo nie było. Poszłam do swojego pokoju. Tam na łóżku siedziała Tini.
- Hej... Co się stało? - spytałam, bo ewidentnie płakała - Ej... Misiu. Nie płacz proszę cię.
- Ale... Ja tak nie mogę!
- Co się stało, to ci pomogę - powiedziałam, a ona rzuciła mi się na szyję.
- Bo, ja miałam chłopaka, ale ze mną zerwał, bo uznał, że nie miałam dla niego czasu. I wtedy zaczęłam płakać, ale, że siedziałam wtedy z Jorge, to zapytał co mi jest. Ja mu to opowiedziałam, a on wtedy mi powiedział, że mu się podobam i, że czekał na to, żebym zerwała z Rudim, bo on chciał ze mną chodzić...
- Ojejku... Biedaku mój - powiedziałam, a ona się do mnie mocno przytuliła.
- Chodź - powiedziałam i złapałam ją za rękę. W drugą wzięłam jej walizkę. Zaprowadziłam ją do jej sypialni. Porozmawiałyśmy chwilkę, po czym ustaliłyśmy, że jutro razem z Melanie pójdziemy na zakupy.
- Może zabierzemy też Sophie? - spytałam.
- Jasne, chętnie ją poznam - odpowiedziała - idę się wykąpać i spać.
- Dobra to nie przeszkadzam. Dobranocka.
- Dobranoc.

***OCZAMI SOPHIE***
 Około godziny 24, do domu wrócił Adam.
- I co??? - zapytałam zaciekawiona, co tam u Mel.
- Spo...ko... Dużo się dziś działo... - powiedział i upadł na łóżko.
- Wstawaj leniu i opowiadaj - powiedziałam - po za tym to nie jest twoje łóżko! - dodałam i rzuciłam w niego poduszką.
- Zadzwoń do Mel... Wszystko ci opowie... Chyba - powiedział i wyszedł z mojego pokoju. Nie będę jej przeszkadzać o tej godzinie... Pogadam z nią jutro w szkole... Poszłam się umyć, przebrać w piżamkę i zasnęłam... Rano obudziły mnie jasne promienie słońca. Spojrzałam na zegarek. O szlak... Boże o której ja wstaję?!?! Jest godzina 5:04, a do szkoły mam na 9:00. OMFG!!! Poszłam do toalety i zafundowałam sobie długą kąpiel... Z łazienki wyszłam dopiero godzinę później. Przebrałam się (co zajęło mi jakieś 10 minut, bo musiałam wybrać ciuszki), zrobiłam lekki makijaż, spakowałam książki i zeszyty, piórnik oczywiście też. Była już 8:17. Zeszłam na dół do kuchni gdzie spotkałam uradowanego Adasia. Zaczęłam jeść śniadanie.
- Coś ty taki uradowany? - spytałam.
- Bo dziś spotykam się z Melanie - odpowiedział i wszystko stało się jasne. Zjadłam śniadanie, pożegnałam się z Adamem i poszłam do szkoły. Na miejscu byłam o 8:42 (tak mniej więcej). Na korytarzu spotkałam Melanie, Anne i Daniela. Gdy chciałam do nich podejść, ktoś mnie złapał za rękę. Tym kimś był Louis.
- Co chcesz? - spytałam, on na mnie spojrzał i mnie pocałował, szybko go odepchnęłam - Co ty odwalasz?! Nie wiesz, że mam chłopaka?!
- No ba, że wiem, bo to ja nim jestem - powiedział, a ja zaśmiałam mu się prosto w twarz i poszłam do moich przyjaciół.
- Sophie??? Zostawiłaś Jamesa dla Louisa??? - spytał Daniel i wszyscy zaczęli się śmiać. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo zadzwonił dzwonek na pierwszą dla nas lekcję...

***

Mamy rozdział 10. Bardzo się cieszymy, że czytacie naszego bloga i, że komentujecie. 
Chciałybyśmy podziękować wszystkim, którzy skomentowali nasze opowiadanie,
w szczególności naszej przyjaciółce Sylwii Rosalie Lunie Kępce,
która usunęła swój komentarz...
Na szczęście zdążyłam go skopiować!!!
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za wszystkie komentarze i miłe słowa.
Następny rozdział = 5 komentarzy.
Love? & Amore?

5 komentarzy: